Zdrowo jem

To co kiedyś uznawano za przejaw zdrowia, dobrobytu i majętności dziś przyprawia ludzi o wstyd i dyskomfort. Powoduje frustrację, choroby, a może nawet prowadzić do śmierci. Mowa tu o nadwadze. Nie lubimy naszych brzuchów, pośladków, ud... Mówimy: ”Jestem taka gruba, nic na mnie nie działa: diety, głodówki, a staram się już tak długo. Z pewnością mam zaburzenia hormonalne.” Odpowiadam: Niekoniecznie.


CO SIĘ DZIEJE W NASZYM ORGANIZMIE?

Proszę pozwolić zabrać się w świat naszego odchudzanego organizmu. Proces odpowiedzialny za funkcjonowanie naszego ciała to: METABOLIZM. To prosty bilans z reakcji wiązania i rozpadu czyli anabolizmu i katabolizmu. Możemy te procesy komórkowe przyrównać do jedzenia. Anabolizm to wszystko co dostarczamy do organizmu w postaci pożywienia, napojów. Katabolizm natomiast to zużywanie energii zdobytej w czasie anabolizmu (u nas: jedzenia) do ruchu, procesów wewnętrznych organizmu, termoregulacji i myślenia! Najważniejsze w prawidłowym funkcjonowaniu jest zatem odpowiednia proporcja pomiędzy tym, co i ile zjedliśmy, a ile potrzebujemy na spożytkowanie energii. Ten balans jest sednem w trosce o nasze zdrowie, a za tym – figurę.

Na skutek spożywania nawet kilkudziesięciu kcal więcej niż potrzeba, przez dłuższy czas, możemy przytyć nawet kilka kilogramów. 100 dodatkowych kcal dziennie powoduje wzrost masy o 5 kg w ciągu roku. Nie zauważamy żadnych zmian w swojej diecie. Zatem w sytuacji kiedy chcemy zrzucić zbędny „tłuszczyk” dawkę energetyczną pożywienia (średnio dla kobiet o umiarkowanej aktywności fizycznej to 2200kcal na dobę, dla mężczyzn 3000kcal) musimy zredukować do np. 1000kcal. Wtedy zapasy tkanki tłuszczowej w naszym ciele są uzupełnieniem deficytu pożywienia . Niedobór 7000kcal spożytego pożywienia w stosunku do potrzeb energetycznych organizmu powoduje 1kg utraty masy. A tygodniowy ubytek masy, w wersji najkorzystniejszej dla zdrowia wynosi 0,5 – 1 kg, więc deficyt 7000kcal rozkładamy na 7-9 dni, a nie głodujemy przez 3.


W SZCZEGÓŁACH DIABEŁ TKWI...

Redukcja spożywanych pokarmów niesie za sobą niedobór składników mineralnych i witamin. Nie wolno dopuścić, by organizm był przegłodzony, skazany na deficyty. Np. przy niedoborze magnezu mogą wystąpić: drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność; wapnia: początki osteoporozy; fosforu (odpowiadającego w dużym stopniu za procesy anabolizmu i katabolizmu w organizmie): złe samopoczucie, ospałość, jadłowstręt; potasu: rozdrażnienie, nudności, apatia, natomiast żelaza: niedokrwistość. Stąd nasz dyskomfort w czasie stosowania diet. Czujemy się słabi i naturalnie zaprzestajemy stosowania diety, co wydaje się być logiczne- organizm broni się i domaga pożywienia, by uzupełnić niedobory. Zaczynamy jeść. Jeść dużo. Pojawia się efekt jo-jo. To co straciliśmy podczas takiego wysiłku powraca natychmiast i to często ze zdwojoną siłą. Takie odchudzanie możemy pod kątem odżywczym porównać do głodówki. Jeśli jednak zadbamy o dawki składników odżywczych i mineralnych skutki zdrowego odżywiania będą zachwycające.


ZADBAJ O SIEBIE W SPOSÓB RACJONALNY

Można zatem podejść do jedzenia w dwojaki sposób: bezrefleksyjny, hedonistyczny, gdy jemy to, co tylko znajdzie się pod ręką, bez systematyczności i ograniczeń oraz refleksyjny – gdy jemy świadomie, co do ilości, wielkości i jakości.

Jakość: Czyli produkty o niskiej zawartości kalorycznej. Wtedy „ilość” może nawet dorównywać zwyczajowej, ale najważniejsze co do ilości, to aby było często i w małych porcjach. Wtedy układ pokarmowy nie jest przeciążany. Trawienie odbywa się sprawniej. Treść pokarmowa nie zalega w żołądku, opóźniając pracę jelit. Dodatkowo organizm, któremu często dostarcza się pożywienie nie obawia się, że może tego pożywienia zabraknąć, np. przez 12h, i z tego względu nie magazynuje spożytych substancji, a trawi je z łatwością. Szczególnie dlatego produkty w diecie ubogoenergetycznej powinny być lekkostrawne. O jakości poniżej.

Wróćmy do organizmu, poddaliśmy go próbie – ograniczyliśmy ilość pożywienia, zmusiliśmy do wydatkowania energii z jego własnych zapasów. Jako możemy go zatem wesprzeć?


KILKA KROKÓW DO LEKKOŚCI

Zbawiennym ułatwieniem w takiej chwili jest ruch. Aktywność fizyczna wzmaga procesy trawienne, przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej.

Zmniejszająca się aktywność fizyczna czyli siedzący tryb życia powoduje redukcję masy mięśniowej. Konsekwentnie zmniejsza się wtedy wydatek energetyczny organizmu związany bezpośrednio z aktywnością fizyczną. Należałoby wtedy zmniejszyć zapotrzebowanie dobowe na pożywienie. Wysiłkiem niekoniecznie nazywam mordercze biegi . Wystarczy zacząć codziennie spacerować co najmniej 40-60 minut. Rozbudzić ciało z zimowego snu. Bez kosztów i obciążeń serca czy stawów.


O „JAKOŚCI”

Podczas spaceru zalecam rozważenie wprowadzenia dobrych nawyków zarówno zdrowotnych jak i żywieniowych na okres dłuższy niż dieta. Dobieranie produktów o niskiej zawartości kalorycznej, spożywanie produktów głównie w formie złożonej czyli gruboziarnistych kasz i pieczywa; warzyw, innych produktów bogatych w błonnik, dodatkowo produktów pozbawionych tłuszczów zwierzęcych. Warto również pamiętać, że picie dużej ilości wody mineralnej ułatwia funkcjonowanie organizmu, jako że jest jednym z podstawowych produktów i substratów w większości procesów komórkowych organizmu. A jak ustaliliśmy ma on ogromną pracę do wykonania – przeprowadzenie metabolizmu!


POMOCNA RODZINA

Taka zmiana nawyków żywieniowych gwarantuje dobrą kondycję zdrowotną i zgrabną sylwetkę, a co za tym idzie satysfakcję z samego siebie. Jednak nie trzeba dodawać, że nie należy do zadań prostych przeforsowanie swojego apetytu i całej rodziny. Często zaleca się też odchudzanie rodzinne, gdyż łatwiej przejść dietę z pozycji promotora zdrowia, a nie ofiary pokarmowego reżimu. Tak radziłabym traktować odchudzanie: zdrowotnie, a dopiero potem estetycznie. Dowiedziono, że motywacja zdrowotna jest o wiele silniejsza.

Agata Ziemnicka (Lewandowska)

 wróć na górę strony

fkoło – Tworzenie Stron